Trzask drzwi przeraźliwie rozniósł się po okolicy
A ciche łkanie zostało przez niego stłumione
~.~.~.~
Przed małym domkiem dziewczyna siedziała
Cicho łkała
Z pozoru normalną osobą była
Która miłości nie doświadczyła
Lecz psychicznie kaleka jest
Ręce pocięte- od łokci w dół
Kochała ten ból i widok krwi, która tak kusząco się lśni
Przy blasku księżyca zawsze to robiła
Płakała i się szpeciła
Żyleta swe zadanie spełniała,
cięła skórę, a krew wypływała
Słone łzy na rany kawały, piekły-ale nie zabijały
Kilka lat to trwało,
Do momentu aż naprawdę zabolało
Brak miłości i ciągłe pogardzanie
Oraz codzienne morze łez wylewanie
Skłoniło do czynu niewybaczalnego
Pewnej nocy za mocno na żyletkę nacisnęła
W ten sposób swój żywot zakończyła
Dziewczyna…
…która marzeń stos posiadała
Za maską obojętności, uśmiech ukrywała
Na białym dywanie duża krwi plama
Tak odeszła, już więcej nie cierpiała
Ta kałuża krwi po niej pozostała
Nic więcej, jedynie krwi plama…
wtorek, 29 września 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz