sobota, 26 września 2009

Karta szczerości ...

Mała iskierka płomienia się tli…
Zgasła?
Tak. A z nią wszystkie wspomnienia, każde wspólne dni
Ostania nadzieja umiera, uderzona mieczem z żelaznych kłamstw.

Wierzyć Ci chciałam, farsy nie dostrzegałam
Którego dnia coś zauważyłam
Małe pęknięcie i krew się z rany tliła
Szczerość- to podstawa przyjaźni 
Przestałam dostrzegać, nie mam już jaźni

Jak mam zaufać gdy serce tak boli
Twe kłamstwo wciąć je nożem kroi
Na wskroś przecina
Proszę Cię Boże- to moja wina

Czy słusznie postępuje zrzucając na siebie winę? 
Przecież to nie ja kłamałam 
Ja po prostu kogoś bliskiego mieć chciałam 
Los inny plan dla mnie miał 
Straciłam przyjaciół, taki jest to plan

Wśród czterech ścian sam siedzę dziś 
Nie mam nikogo, jak ten ostatni na drzewie liść 
Podczas mocniejszego wiatru podmuchu 
Spadnie, wyląduje na puchu, który przyjaciele usłali mu
Gdybym ja spadała…
O ostre krawędzie skały bym się nadziała
Odeszłabym upaćkana w krwi 
Samiutka…
Tak zamknęły by się po mnie drzwi…  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz