Za długo me serce krwawi
Zbyt długo samotność ostrzem swym me serce rani
Nie mam już sił walczyć ze światem
Świat stał się dla mnie katem
A wszystko co mnie otacza stało się narzędziem by życie swe stracić
We wszystkim widziałam mordercę, a tym najskuteczniejszym były twe ręce
Te sam, które nocami mnie pieściły, te sam które po raz pierwszy mnie uderzyły
Pozwól zapomnieć, że cię kochałam
Pozwól zapomnieć, że to przez ciebie jest ta rana
Pozwól, oszczędź mi kolejnej blizny, nie na ciele lecz w duszy
Ten siniak jest tam za duży…
Ja odejdę, Ty zostaniesz
Przed bramą niebios stanę i będę błagać o zrozumiane
By Bóg wybaczył mi samobójstwo, by wybaczył wylanych łez strumienie…
niedziela, 25 października 2009
środa, 21 października 2009
Zamknięte oczy
Ludzie mówią, że z zamkniętymi oczami podążam przez życie
Że nigdy ich otwieram nie o świcie tak jak robą to inni
Że nigdy nie zamykam ich o zmroku, bo w tym stanie trwają wciąż
Może mają racje i po omacku szukam celu życia
Potyka się nie ustanie, stajać się nie do życia
Poobijania i zakrwawiona wciąż na przód gnam
Nadejedzie dzień gdy ostatniego siniaka zaliczę
Życie uderzy prosto w policzek i złamie kolejną kość
I to będzie ostanie cios, co będzie potem niech zdecyduje los
Że nigdy ich otwieram nie o świcie tak jak robą to inni
Że nigdy nie zamykam ich o zmroku, bo w tym stanie trwają wciąż
Może mają racje i po omacku szukam celu życia
Potyka się nie ustanie, stajać się nie do życia
Poobijania i zakrwawiona wciąż na przód gnam
Nadejedzie dzień gdy ostatniego siniaka zaliczę
Życie uderzy prosto w policzek i złamie kolejną kość
I to będzie ostanie cios, co będzie potem niech zdecyduje los
niedziela, 4 października 2009
Wyniszczająca monotonność
Stróżka alkoholu po brodzie spłynęła
Którym tabletki przepiła
Mając nadzieję że ustnie
Że minie migrena, która rozsadza jej głowę
To raczej ból samotności
Najlepiej niech się już nie budzi
Niech zaśnie
Niech nikt ją nie cuci
Weźmie więcej tabletek
Może to pomoże
Zamknie powieki
Szepcząc: nie ratuj mnie Boże…
Weźmie garść
Przecież to nie boli
Nie piecze, nie niszczy-tylko ból koi
W krwawym pocałunku odejdzie z planety
Zdąży zasunąć rolety
By nikt jej nie przeszkadzał
Nie uniesie reki błagając o pomoc
Nie otworzy ust prosząc o nią
Zrozum człowieku Ona już dużej nie wytrzyma
Już nic jej przy życiu nie trzyma
Właściwie nic nigdy nie trzymało
Tylko odwagi nic nie dawało
Teraz kiedy powoli zasypia
Nie przeszkadzaj jej,
Niech zaśnie wiecznym snem
Którym tabletki przepiła
Mając nadzieję że ustnie
Że minie migrena, która rozsadza jej głowę
To raczej ból samotności
Najlepiej niech się już nie budzi
Niech zaśnie
Niech nikt ją nie cuci
Weźmie więcej tabletek
Może to pomoże
Zamknie powieki
Szepcząc: nie ratuj mnie Boże…
Weźmie garść
Przecież to nie boli
Nie piecze, nie niszczy-tylko ból koi
W krwawym pocałunku odejdzie z planety
Zdąży zasunąć rolety
By nikt jej nie przeszkadzał
Nie uniesie reki błagając o pomoc
Nie otworzy ust prosząc o nią
Zrozum człowieku Ona już dużej nie wytrzyma
Już nic jej przy życiu nie trzyma
Właściwie nic nigdy nie trzymało
Tylko odwagi nic nie dawało
Teraz kiedy powoli zasypia
Nie przeszkadzaj jej,
Niech zaśnie wiecznym snem
Subskrybuj:
Posty (Atom)

