Wiele określeń o miłość słyszałam
Nie jednej definicji się nasłuchałam
Różnie porównania wysuwali;
Do kwiatów róży porównywali
Do delikatnych skrzydeł motyla
Ja jednak nie myślę tak;
Miłosny kwiat ostre kolce ma
Gdy dotniesz go, zrani twą dłoń
Będzie ranić duszę i ciało
A tobie ciągle będzie mało
Umyślnie o kolce ocierać będziesz się
Miłość to cierpienie
Ciernie-bólu zaspokojenie
Rany w duszy nigdy nie zagoją się
Mimo to ludzie nadal kochają
W tą beznadziejną chorobę popadają
Nie myślą racjonalnie, gnają ku przepaści
A gdy spadną, szukają na rany maści
Łudząc się że coś je zagoi,
Rany duszy nic nie ukoi
Lecz Oni tego nie rozumieją
Moja rana wciąż się otwiera
Ciemna krew z niej się wydziera
Ciągle zadając ból,
Zbyta silny by to wytrzymać
W takie dni ogarnia mnie nagła chęć by skonać…
niedziela, 27 września 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz