
Czekam na deszcz…
Tłum gapiów, spogląda na mnie…
A ja?! Przeklęta mara! stroję na urwisku!
Chcę deszczu!...chcę by obmył mnie
Bo w deszczu nie widać łez…
I wiem, że mam rację…
Wiem, że zaistniałam, nie w tym świecie
Jestem marą!
Sennym koszmarem i wiem, że nie Tu moje miejsce
Więc na co moje łzy?
Czy Bogu są one potrzebne?
Zaakceptuję sąd boski…
Tylko błagam, daj mi odpowiedź!
I nareszcie spadam…
Lecę niczym ptak
I widzą przed oczami niebo…
Tak bezkreśnie błękitne
Ostatnią łzę uraniam
By ona obmyła ten świat


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz